Historia i legendy Ziemi Sokołowskiej




1964-2009

45 lat działalności fotograficznej



Pałac w Przeździatce rok 1964. Fot. Michał Kurc AFRP

 

 

"PIEŚŃ UJDZIE CAŁO..."

HISTORIA I LEGENDY ZIEMI SOKOŁOWSKIEJ

 

W dniu 12 lutego w roku jubileuszowym mojej twórczości fotograficznej otrzymałem w prezencie od Pani Wiesławy Kwiek książkę "Pieśń ujdzie cało..." HISTORIA I LEGENDY ZIEMI SOKOŁOWSKIEJ Jest w niej fotografia mojego autorstwa  przedstawiająca pałac Malewiczów w Przeździatce. Zdjęcie wykonałem 45 lat temu - w roku 1964.

Z książki dowiedziałem się, że przez dziadka powstała Przeździatka.:) Tam spędziłem pierwsze 5 lat mojego życia. Piękno pałacu i parku z akwenem towarzyszyło mi w pierwszych latach mojego życia. Uwrażliwiłem się w tym miejscu na piękno przyrody i przedwojennej architektury.

 

Dwór w Bachorzy. Temat ciekawy chyba nie tylko dla mnie... Wspomnienia o jednym zdjęciu.

 

Szkoda, że w publikacji nie ma słowa o Elżbietowie - dzisiejszej Cukrowni, może już i nie Cukrowni... W dawnym Elżbietowie spędziłem dalsze 34 lata życia. Tam poznałem prześliczną dziewczynę, z którą jestem w  szczęśliwym związku małżeńskim ponad 33 lata. Dziękuję Kochanie.

Jeszcze jedna ciekawostka związana z rezydencją Malewicza. Może dla wielu będzie legendą, ale dla mnie to prawda o dwudziestoletnim Janku, który w tajemnicy przed najbliższą rodziną ukrywał swój udział w zamachu na Ernesta Gramssa. Opowiedziała mi tę historię siostra mojej mamy Janina - "Jasia", w cztery lata po śmierci Taty.

 

Wspomnienie o żołnierzu AK - Henryku Oleksiaku ps. "Wichura"  i nie tylko

 

"PIEŚŃ UJDZIE CAŁO..."

HISTORIA I LEGENDY ZIEMI SOKOŁOWSKIEJ

str. 241

 

Dariusz Kosieradzki

 

Zabić Gramssa!   

 

Do legendy przeszły zorganizowane przez niego akcje sabotażowo-dywersyjne i bojowe. Wśród nich na uwagę zasługuje zwłaszcza kilka np. te mające na celu zgładzenie znienawidzonego starosty sokołowskiego Ernesta Gramssa. Pomimo że w akcji nie udało się zabić osławionego kata Podlasia, to udowodniono w ten sposób, że nawet najwyższy rangą hitlerowski oficer nie może się czuć w pełni bezpiecznie na zarządzanym przez siebie terenie. 

Do końca życia nie zapomniał chyba Gramss napadu na własną silnie strzeżoną siedzibę w Sokołowie. Był to z kolei trzeci zamach przeprowadzony na tego urzędnika niemieckiego i miał miejsce 26 X 1943 roku. "Wichura" oczywiście zaplanował wszystko sam z najbliższymi sobie współpracownikami, nie informując o swoich zamierzeniach przełożonych. Bez ich zgody wciągnął do tego akowców z sąsiedniego powiatu węgrowskiego, którzy mieli go ubezpieczać z tamtej strony. Do bezpośredniego wykonania zadania zaangażował znaczne siły, bo aż 22 uzbrojonych partyzantów...

 


St. szeregowy Jan Kurc 2 Armia WP

St. szeregowy Jan Kurc 2 Armia WP

Dwudziestoletni Janek

 

Opowiadanie cioci Jasi o dwudziestoletnim Janku, który przed wojną, z rodziną przeprowadził się ze Starejwsi do Przeździatki. Nie był w AK, ale...


Parę dni przed zamachem skontaktował się z Jankiem zaufany człowiek od Henryka Oleksiaka ps. "Wichura", który go znał. [Janek pracował u Malewicza i dokładnie znał ten teren przed i za bramą - mieszkał w czworakach - blisko pałacu] Przekazał Jankowi informację, że w odpowiednim czasie otrzyma klucze do bramy głównej parku Malewicza oraz po zamachu podpali stertę słomy w celu wywołania paniki i dezorientacji wśród zgromadzonych w pałacu i wśród ludności mieszkającej w czworakach. Miało to ułatwić żołnierzom AK i jego dowódcy oddalenie się z pałacu. Nadszedł ten czas, dzień 26 października 1943 roku. Janek po wykonaniu zadania przez kilka dni ukrywał się. Powrócił do domu i o tym nie opowiadał. Po wielu latach zwierzył się cioci Jasi - Janinie Tomasiuk z domu Pasek.

 

Po krótkim czasie został wzięty do 2 Armii Wojska Polskiego. Brał udział w operacji łużyckiej i praskiej. Po zakończeniu wojny, jako żołnierz WP brał udział w zwalczaniu banderowców Ukraińskej Powstańczej Armii - UPA  w okolicach Baligrodu. Późną jesienią roku 1946 powrócił do rodziny w Przeździatce. 

Później wykonując kolejne poufne zadanie, prawdopodobnie "lubelskiej" PPS - Polskie Partii Socjalistycznej, jadąc rowerem z Sokołowa Podl. przez Węże i Paczuski do wsi Sikory został ostrzeżony w Wężach o grożącej mu zasadzce w Paczuskach. Musiał zrezygnować w tym dniu z wykonania zadania. W roku 1948 zdecydowanie odrzucił propozycję wstąpienia do Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej - PZPR i tak zakończył działalność polityczną.

 

Po wielu latach namówiono go do wstąpienia w szeregi Związku Bojowników o Wolność i Demokrację - ZBoWiD Został wielokrotnie nagradzany, ale jak twierdził, największą nagrodą dla niego były powroty - pierwszy z wojny i drugi z potyczek z UPA pod Baligrodem.

  

Po wojnie do emerytury pracował jako subiekt magazyniera w Cukrowni Sokołów. Na zdjęciach podczas pracy, wydaje nawozy fosforowe i potasowe rolnikom kontraktującym buraki. Zimą i wiosną widoczny silos to prowizoryczne miejsce składowania nawozów. Jesienią silos był wypełniany burakami, które za pomocą strumienia wody kierowano na płuczkę do dalszej obróbki. Fotografie wykonałem wiosną w roku 1963. 

 Fotografie wykonałem wiosną w roku 1963.

 

Przez 80 lat swojego życia śp. Jan Kurc (1923-2004) był osobą bardzo skromną, to mój Tata.

 

 

PODPORUCZNIK WOJSKA POLSKIEGO

 

 

 

W roku 2001, jako podporucznik Wojska Polskiego, uzyskał zaszczytny tytuł: 

 

Weteran Walk o Wolność i Niepodległość Ojczyzny

 

 



 Powracając do opowiadania Dariusza Kosieradzkiego...

 

Ciemną, październikową nocą akowcy sforsowali najeżony zasiekami przypałacowy mur w starej rezydencji Malewiczów na Przeździatce, gdzie rezydował starosta Gramss. Sprawnie i cicho rozbrojono następnie dwóch strażników przy bramie i zaskoczono we śnie kolejnych kilkunastu na wartowni. Tam zdobyto szczegółowe informacje o rozlokowaniu innych ważnych obiektów i dokładnym miejscu, gdzie znajduje się sypialnia gospodarza. Zamknięte drzwi rezydencji pałacowej otwarto, wybijając boczną szybę. Nie ma sensu zachowywać dalej ciszy. Powstaje tumult i zamieszanie w ciemnościach holu budynku. Hałas budzi znajdujących się w środku Niemców, w tym i starostę. Partyzanci z "Wichurą" na czele przypuszczają szturm na zabarykadowaną sypialnię, skąd zaczyna się ostrzeliwać przez ściany i drzwi przerażony Gramss. Wreszcie salwuje się ucieczką przez okno do parku dworskiego. Oleksiak ranny w bok słyszy włączoną syrenę alarmową, przez okna widzi wystrzeliwane rakiety rozjaśniające nocne niebo. Wie, że nie ma co dalej zwlekać, zaraz okolica zaroi się od nieprzyjacielskiego wojska. Daje sygnał do ewakuacji. Oddział szczęśliwie wycofuje się do Lasu Przeździeckiego. Przybyła na miejsce żandarmeria nie ma już, z kim walczyć.

 

 

Jak przez dziadka powstała Przeździatka...

 

Zapraszam do zapoznania się z odpowiedzią na pytanie: "Przez jakiego lub czyjego dziadka powstała Przeździatka?"

 

"PIEŚŃ UJDZIE CAŁO..."

HISTORIA I LEGENDY ZIEMI SOKOŁOWSKIEJ

str. 23

 

 

 

 

 

Dwór w Bachorzy

 

Przed wojną, miejsce pracy i zamieszkania mojej rodziny po kądzieli. Moich Ukochanych Dziadków Zofii Pasek (Skup) i Jana Paska wraz z dziećmi.

 

"PIEŚŃ UJDZIE CAŁO..."

HISTORIA I LEGENDY ZIEMI SOKOŁOWSKIEJ

str. 158

 

 


Lata świetności Majątek Bachorza, podobnie jak kilka innych, przez długi czas był częścią dużych dóbr magnackich - tzw. klucza kupientyńskiego. Bachorza należała kolejno do Kiszków, Radziwiłłów, Krasińskich, Ogińskich i Kobylińskich, choć część gruntów trzymała tu także drobniejsza szlachta. Dopiero w połowie XIX w. dobra te zostały oddzielone i sprzedane Dernałowiczom z Repek. To, według niektórych, oni mieli zbudować w Bachorzy, w miejsce starego, drewnianego dworu - murowany pałac według projektu Franciszka Jaszczołda ok. 1850 r. Inni twierdzą, że Dernałowicze jedynie rozbudowali i zmodernizowali murowaną budowlę, a jej budowniczym był faktycznie Michał Kleofas Ogiński. Pałac zaś zaprojektował słynny ówczesny architekt Ajgner. Podskarbi litewski i znany kompozytor Ogiński podobno był częstym mieszkańcem pałacu w Bachorzy. 

Dobra Bachorza za Dernałowiczów liczyły ponad 400 morgów, z czego jedną czwartą stanowiły lasy. W majątku znajdowały się cztery budynki murowane, drewniane czworaki, wiatrak i karczma. Później dobudowano cegielnię. Do pałacu przylegał dworski park, który pod koniec XIX w. całkowicie przekomponowano na obowiązującą wówczas modę. 

Według legendy, majątek zawdzięcza swoją nazwę wydarzeniu, jakie podobno miało kiedyś miejsce. Pewnej mroźnej zimy służba znalazła na schodach dworu na wpół zmarznięte niemowlę. Nikt z czeladzi dworskiej zbytnio się tym nie przejął. Dziecko zaniesiono do izby. Traf chciał, że w majątku przebywała jego właścicielka. Zainteresowała się losem dziecka do tego stopnia, że zaczęto plotkować na ten temat. Ów chłopiec tak jej później przypadł do gustu, że kiedy dorósł, podstarzała hrabianka uczyniła go zarządcą tutejszego folwarku. Zawistni sąsiedzi zza miedzy od tej pory zaczęli majątek ten, od znalezionego na schodach "bachora" .nazywać Bachorzą, i tak się przyjęło.

 
Na początku XX w. Bachorza należała do hrabiego Antoniego Odrowąża-Wysockiego, spokrewnionego podobno przez swoją małżonkę z rodem Ogińskich. Wysocki w swoich dobrach czuł się jak ryba w wodzie, bo sąsiedztwo resztek dawnej puszczy (Las Rogowski) umożliwiało realizowanie jego hobby, którym było myślistwo. Podczas polowania w 1935 r. hrabia nagle zasłabł i zmarł. Rodzina wystawiła majątek na publiczną licytację. Zainteresowanie bogatego ziemiaństwa było spore, jednak kupujących odstraszały plotki, jakoby dwór był nawiedzony, a każdego nowego właściciela prędzej czy później dotknie wisząca nad pałacem klątwa. Ostatecznie Bachorzę kupił, za kwotę ponad 125 tys. zł Teofil Zalewski, dotychczasowy właściciel dóbr Drozdówka pod Mińskiem Maz., który te opowieści głośno wyśmiał. 

Podobno na decyzji ostatecznie zaważyło zdanie jego małżonki, Natalii z Romanów Zalewskiej, której bardzo do gustu przypadł sam pałac. Wyglądał wówczas imponująco. Majątek nie należał do dużych, liczył zaledwie 120 hektarów. Kilka rodzin chłopów bezrolnych, mieszkających we dworze pracowało głównie na potrzeby hodowli krów, świń i owiec. Spora też była stadnina. W stajniach trzymano nawet do 30 koni.

 

 


Kilka rodzin chłopów bezrolnych, mieszkających we dworze... - wśród nich była rodzina moich Ukochanych Dziadków. 

 

Fot. Autor nieznany, rok 1939. Na zdjęciu pani Natalia z Romanów Zalewska oraz jej córki wraz z rodziną Pasków i osób mi nieznanych. Od lewej: osoba nieznana,  w drugim rzędzie z mojej rodziny: ciocia Marysia Pasek, wujek Staszek Pasek, babcia Zosia Pasek (Skup), Kazia Pasek moja Mama, Józefa Skup (osoba nakryta chustą) mama babci Zosi i obok mojej prababci Józefy, pani Zalewska.

 

Zdjęcie potwierdza dalsze zdanie z opowiadania o Bachorzy: "Przez pierwszych kilka lat rodzina Zalewskich zażywała w Bachorzy pełni szczęścia..."


 

W następnych zdaniach opowiadania z książki:

 

... Gospodarność nowych właścicieli widać było na każdym kroku. Tuż przed wybuchem II wojny światowej zaczęły się dziać tajemnicze rzeczy. Znikały i pojawiały się różne przedmioty. W nocy, a nawet czasami i w dzień, słychać było dziwne odgłosy. W zamkniętych pokojach, gdzie nikogo nie powinno być, obrazy spadały ze ścian...

...

 

Zapraszam sieciowych podróżników do przeczytania tej książki o bardzo ciekawej historii Sokołowskiej Ziemi, opowiedzianej przystępnie i po nowatorsku.

 


Podziękowanie od Pani Wiesławy Kwiek

 

"Podziękowanie dla Michała Kurca za udostępnienie tekstów /rysunków/ zdjęć na potrzeby publikacji "Pieśń ujdzie cało..." Historia i legendy Ziemi Sokołowskiej.
Przyczynił się Pan zachowania dla przyszłych pokoleń dowodów kultury duchowej naszych przodków i utrwalenia w przekazie pisemnym tego, co niechybnie uległoby zapomnieniu."

 

 

 

 

Bardzo dziękuję Pani Wiesławo. 

 

Serdecznie pozdrawiam

z przyjaźnią Michał

 

 


post scriptum


powiększenie - kliknij

 e - GAZETA Sokołowska

 

2009.02.13


Copyright © design and photos by Michał Kurc