Po 50 latach w Przeździatce - rodzinne opowiadanie



Przeździatka

 

 

W roku 2006 roku postanowiliśmy z Żoną odwiedzić miejsca moich pierwszych pięciu lat życia w Sokołowie Podlaskim.

Przypomnę, urodziłem się 25 maja 1949 roku w pałacu Malewiczów w Przeździatce.

 

W tym budynku (zmieniony wygląd po przebudowie w latach sześćdziesiątych) mieszkałem do roku 1954 - strzałka wskazuje okno z którego patrzyłem na park i pałac Malewiczów. Kilkadziesiąt metrów dalej...

...stoi mały domek. Od roku 1945 mieszkali w nim rodzice mojej Mamy, moi dziadkowie - Zofia i Jan Paskowie. Nie wiem od kiedy nie ma ogródka z piwoniami. Babcia Zosia cierpliwie odpowiadała na wiele moich pytań. Opowiadała o życiu, o dobroci człowieka i mówiła: "Bądź dobrym człowiekiem". 

 

 

Wczesna wiosna 1954 - ogródek z piwoniami przed domkiem dziadków. Na dalszym planie budynki browaru. Od lewej stoją: Mirosława Pasek - cioteczna siostra, ja, moja Mama i najmłodsza siostra Mamy Janina Pasek - Jasia. Zdjęcie wykonał wujek Antoni Świszczewski. Za chwilę pozwoli mi wykonać tym aparatem pierwsze zdjęcie. Chyba od tej chwili rozpoczęło się moje zainteresowanie fotografią.

 

Rok 1954. Moje pierwsze zdjęcie - Zofia i Jan Paskowie

 

 

Na fotografii z roku 1955 (autor nieznany) ławka przed domkiem - taką zapamiętałem. Na ławce od lewej: Stanisław Pasek (brat mojej Mamy), moja Mama Kazimiera Kurc i ich znajomy Henryk Stelmach. 

Po 50 latach. Ławka w tym samym miejscu. Ktoś podjął się remontu domku, znowu ożyje to miejsce, z dużą kuchnią, gdzie babcia Zosia piekła chleb i pyszne drożdżowe ciasto. W pobliżu, widocznego na fotografii okna, stał warsztat tkacki - miejsce pracy i relaksu babci. Po drugiej stronie są drzwi do pokoiku z małym oknem, które było zastawione ładnie rosnącym szparagusem. Widoczny przedpokój - sień, tam była drabina na strych (wejście jakby zamaskowane) i komórka z żarnami (później te żarna stały na zewnątrz po drugiej stronie domku, w ogródku) oraz maselnica do ubijania masła, kamienny garnek na zsiadłe mleko, beczka z kapustą, słoiki z powidłami i nie wiem co jeszcze. 

 


@

 

"Oglądając i czytając te opowiadania wszystko ożywa i zaczyna działać wyobraźnia. Rodzinne opowiadanie rozkleiło mnie. Szczególnie wspomnienie o babci Zosi i dziadziu Janie. Nigdy nie zapomnę jak smakował jej placek drożdżowy, kwasek i obiady, a szczególnie sosy do ziemniaków. Jak byłam latem u babci w czasie wakacji zawsze rano siedziała na ławce pod wisienkami i śpiewała "godzinki". Dziadzio pomimo zmęczenia żniwami opowiadał mi wieczorami bajki. Nigdy już nie wrócą te lata. Cieszmy się jeszcze tymi, które nam zostały." - napisała Gosia, siostra cioteczna.


 

Ten okrągły kamień, który zauważyłem nieopodal domku, był dolnym kamieniem od wspomnianych już żaren, które stały w komórce, a później w ogródku babci.

 

Pan Stanisław Roczeń (lat 82) wspomina życie toczące się w "czworakach" - mieszkał po sąsiedzku z drugą moją babcią Heleną. 

Tutaj mieszkała rodzina mojego Taty, babcia Helena (1892-1976) z dziećmi i ich ojczymem Adamem Malarskim (pierwszy mąż Bolesław Kurc (1890-1923) zmarł w Starejwsi). Przeprowadzili się w roku 1935 ze Starejwsi do Przeździatki - Sokołowa Podlaskiego.

 

Feliks Makosiej, Jan Kuta

Prawdopodobnie rok 1957. Rodzinna fotografia ze Starejwsi. Siedzą od lewej: brat mojej babci Heleny (1890-1976) - Jan Makosiej (1880-24.02.1964) z przyjacielem rodziny Janem Kutą i żoną Ludwiką (1890-30.03.1971). Jan Kuta (1890-1968) był burmistrzem miasta Węgrowa w latach 1932-1939. 

Brat Jana Makosieja

Feliks Makosiej

fotografia z czasów nauki

 

Powracając do Przeździatki ...

 

 

 

...odwiedziliśmy rodzinę Świszczewskich. Mieszkali po sąsiedzku z babcią Zosią. Teraz mieszkają nie opodal w blokach. Na fotografii: siedzą wujek Antoni (pozwolił mi wykonać pierwsze zdjęcie Kodakiem w roku 1954 - dziękuję Wujku) i ciocia Marysia - siostra mojej Mamy. Stoją: moja żona i Monika - wnuczka moich chrzestnych. 

 

 

Widok z balkonu ich mieszkania. Na pierwszym planie widoczne pozostałości po ogrodzie, a dalej zabudowania kościelne powstałe na miejscu kwitnących jabłoni. 

 

 

Po czym udaliśmy się do parku. 

 

 

 

Drzewa, różnorodne. Wiele z nich pamięta lata mojego dzieciństwa. 

 

 

 

I tak upłyną nam wyjątkowy i niecodzienny spacer, który dostarczył wielu emocji, wspomnień - na chwilę zatrzymał czas.

 

Up

 

 

 


Copyright © design and photos by Michał Kurc