|

Po drugiej stronie ulicy Wolności, widoczny ze skweru, Zakład Fotograficzny
Jerzego Bałkowca. Pamiętam, że w latach sześćdziesiątych był sprzedawcą w sklepie RTV i w tym sklepie miał kącik ze sprzętem i materiałami fotograficznymi. Z chęcią kupowałem tam materiały fotograficzne, bo pan Jerzy Bałkowiec chętnie udzielał odpowiedzi
na pytania o fotografowaniu.
@
-----
Original Message -----
From:
"Agnieszka Balkowiec"
Sent:
Monday, July 04, 2005 12:09 AM
Subject:
Sokolow Podlaski "z tamtych lat"
Szanowny
Panie Michale,
Wlasnie "odkrylam" Panska strone internetowa
zawierajaca galerie zdjec z Sokolowa. Jestem corka
Jerzego Balkowca, fotografa, i rowniez urodzilam sie
(w tym samym szpitalu!) w Sokolowie. Chcialabym bardzo
Panu podziekowac za wspomnienie o moim Tacie, dla
ktorego fotografia byla nie tylko zawodem, ale
prawdziwa pasja. Pamietam cale stosy rolek filmow
wykrecanych podczas najrozniejszych zjawisk, wydarzen,
etc. Zacmienie Slonca z wieza Kosciola Salezjanow na
pierwszym planie, jak rowniez prezentowana przez Pana
odbudowa Kina "Sokol" z pomoca helikoptera,
to tylko jedne z nielicznych...
Od prawie dziesieciu lat mieszkam w Stanach
Zjednoczonych, i rowniez zabieram moj aparat (kupiony
przez Tate) na kazda wedrowke, blizsza czy dalsza.
Sokolow staram sie odwiedzac w miare moich obecnych
mozliwosci czasowych. Takze, ta moja dzisiejsza
"wirtualna" wedrowka po moim rodzinnym
miescie to najlepszy prezent jaki ostatnio otrzymalam.
Jeszcze raz bardzo dziekuje!
Pozdrawiam i zycze wszystkiego najlepszego.
Z powazaniem,
Agnieszka Balkowiec
http://www.ohsu.edu/sod/ib/acad_staff/balkowie.htm
|

Ponownie
wykonałem zdjęcie Zakładu Fotograficznego,
tym
razem, latem w dniu 23 lipca 2005 r. i przesłałem Pani
Agnieszce.
|
@
----- Original Message -----
From: "Agnieszka Balkowiec"
To: <mkurc@wp.pl>
Sent: Saturday, July 30, 2005 10:50 AM
Subject: Re: Sokolow Podlaski "z tamtych lat"
Szanowny Panie Michale,
Bardzo pieknie dziekuje za list i to nowe zdjecie! Jego wysoka
rozdzielczosc, jak rowniez perspektywa, z ktorej je Pan
wykonal, spowodowaly, ze przez ulamek sekundy
zapomnialam, ze dziela mnie od tego miejsca tysiace
kilometrow, i wydalo mi sie, ze to ja wracam do domu po spacerze w parku...
Przepraszam za opoznienie w odpowiedzi na Panski list, ktory otworzylam dopiero dzisiaj. Wlasnie wrocilam z krotkiego urlopu, ktory udalo mi sie spedzic "z dala od komputerow i technologii"...
W naszej wczesniejszej korespondencji zapytal Pan o
zdjecie, ktore wykonalam aparatem Taty. Na ta okazje wybralam zdjecie wulkanu
Sw. Heleny, ktory na codzien widze z okna mojego gabinetu, i od ktorego dzieli mnie odleglosc mniejsza niz odleglosc miedzy Sokolowem i Warszawa.
W ostatnich dniach wrzesnia 2004, po prawie 25 latach ciszy, nastapilo duze wzmozenie aktywnosci tego wulkanu, z trzesieniami ziemi i erupcjami. Na poczatku
pazdziernika, podjeto decyzje o ograniczeniu dostepu do wulkanu wylacznie do sluzb specjalnych i stacji telewizyjnych.
Zdjecie, ktore zalaczam, wykonalam 17 pazdziernika 2004. W maju tego roku, postanowiono przywrocic turystom dostep do
kratera, ale wczoraj znowu poinformowano w wiadomosciach o kolejnym, znaczacym wzmozeniu jego
aktywnosci. Moze czeka nas kolejny wybuch, podobny w skali do tego z 18 maja 1980? Moze to juz moj ostatni list do Pana? :):):).
Jeszcze raz bardzo dziekuje za pamiec i bardzo, bardzo goraco pozdrawiam,
Agnieszka Balkowiec

Widok
na wulkan w dniu 17 października 2004 r. ©
Agnieszka Bałkowiec
|
Tym
sposobem galeria Sokołów Podlaski - "z tamtych
lat" wzbogacona została o dwie fotografie oraz listy
Pani Agnieszki Bałkowiec z za Wielkiej Wody, które wniosły tak wiele serdeczności.
Pani
Agnieszko, - piszemy historię Sokołowa Podlaskiego - tu i
teraz, i tam ... bardzo dziękuję. :)
Serdecznie
Panią pozdrawiam.
P.S.
Góra św. Heleny
27 marca 1980 roku wulkan w łańcuchu Gór Kaskadowych rozpoczął serię erupcji, które przykuwały uwagę świata, by w końcu dokonać
samodestrukcji, odstrzeliwując całe 400 metrów swego wierzchołka.
Spowodowało to największą taką katastrofę w pisanej historii Stanów Zjednoczonych (poza Alaską i Hawajami). Na obszarze 600 kilometrów kwadratowych lasy, łąki i górskie potoki zmieniły się w szarą pustynię. Chmura popiołu zasłoniła słońce - w samo południe znaczną część stanu Waszyngton okryły ciemności. Po 20 latach naukowcy obserwują odradzanie się życia na powulkanicznej pustyni.
Autor tekstu: Rowe Findley
źródło:
http://www.national-geographic.pl

|